Znów wędrujemy – Grzegorz Turnau

Znów wędrujemy ciepłym krajemMalachitową łąką morzaPtaki powrotne umierająWśród pomarańczy na rozdrożach Na fioletowo-szarych łąkachNiebo rozpina płynność arkadPejzaż w powieki miękko wsiąkaZakrzepła sól na nagich wargach… A wieczorami w prądach zatokNoc liże morze słodką grzywąJak miękkie gruszki brzemieje latoWiatrem sparzone jak pokrzywą Przed fontannami perłowymi nocWinogrona gwiazd rozdajeZnów wędrujemy ciepłą ziemiąZnów wędrujemy ciepłymKrajemMalachitową łąką morzaPtaki powrotne…

Tutaj jestem – Grzegorz Turnau

Tutaj jestem, gdzie byłemGdzie się urodziłemTu się wychowałemI tutaj zostałem Mogłem jechać, wyjechaćI stąd się oddalićAle jednak zostałemZ tymi, co zostali Ref.:Może lepiej by było, kto by to oceniłGdybym rzucił to wszystko, miejsce bycia zmieniłMogłem jechać, wyjechać i stąd się oddalićAle jednak zostałem z tymi co zostali Tutaj jestem, gdzie byłemGdzie się urodziłemTu się wychowałemI…

Soplicowo – Grzegorz Turnau

O te jeziora, co wokół rozlane.Borów i lasów i ciszy potęga.To co się kocha, na zawsze zostaje.Otwarta przed nami do czytania księga. Zosia w ogrodzie – anielska czy ziemska.I ta siła zwiewna – stała czy ulotna.Spojrzał Tadeusz, zgubił się nie wie –Widział czy się zdawało, że wybraną spotkał. Gerwazy, Protazy, Kusy albo SokółNie masz zgody…

Na młodość – Grzegorz Turnau

Znów nie mam kawy, ani psaW pokoju mrok, za oknem mgła.Ty sobie poszłaś – jestem sam,i licho wiekiedy wrócisz,a mniejuż się nie chce spać…Więc idź gdzie chcesz –do diabła idź.Mój humor podłyto moja jest rzecz –czasem muszę być złyna młodość, na deszcze, na ciebie,na teatr i na niespełnienie,pozory mądrości i to, czego nie wiem,na każde…

Między ciszą a ciszą – Grzegorz Turnau

Między ciszą a cisząsprawy się kołysząi idąi płynąpóki nie przeminąkażdy swoje sprawytrochę dla zabawypopycha przed siebiepo zielonym niebiea ja leżę i leżę i leżęi nikomu nie ufami nikomu nie wierzęa ja czekam i czekam i czekamciszę wplatam we włosyi na palce nawlekamna palce nawlekammiędzy ciszą a cisząsprawy się kołyszączasem trwają bez ruchuklepią się po brzuchuale…

Liryka – Grzegorz Turnau

Sam nie rozumiem, skąd to mi się bierze,że jestem mitologiczne zwierzę,ni to świnio-byk, ni to koto-pies,w ogóle z innych stron. Idę, powiedzmy, wieczorem z Arturemi nagle: księżyc wschodzi nad murem,Artur ostrzega, bo dobry kolega: Nie patrz. – A ja jak bóbr:liryka, liryka,tkliwa dynamika,angelologiai dal…liryka, liryka,tkliwa dynamika,angelologiai dal. Wy się nie dziwcie, śliczni panowie,sześć lat po…

Jak linoskoczek – Grzegorz Turnau

Niepewnie idziesz pochylonydrogą co nigdzie nie prowadzitak jak po falitak jak po liniejak nad przepaścią idziesz drogątak jak po falitak jak po linienie widzisz ziemi pod stopamiw powietrzu lekko zawieszonyskupiony nad swym każdym ruchemw niepewny obraz zapatrzonyostrożnie idziesz w dal bez celuostrożnie swym tanecznym krokiemtak jak po falitak jak po liniejak nad przepaścią idziesz drogątak…

Bracka – Grzegorz Turnau

Na północy ściął mrózz nieba spadł wielki wózprzykrył drogi pola i lasymyśli zmarzły na lóddobre sny zmorzył głódlecz przynajmniej się można przestraszyć na południu już skwarmiękki puch z nieba zdarłkruchy pejzaż na piasek przepaliłjak upalnie mój bożelecz przynajmniej być możewreszcie byśmy się tam zakochali a w krakowie na brackiej pada deszczgdy konieczność istnienia trudna jest…